Re: z jak tam święta koszernych? bo moje katolick

To niestety prawda. Ale i tak 90% katalikow swietuje tradycyjnie. Nawet jak w tygodniu robie kariere w warszaffce to na swieta jedzie do rodzicow na podkarpaciu, podlasiu czy skad tam pochodza, ubiera choinke w recznie robione ozdoby (okazuje sie, ze nie trzeba na monokolorowo, zeby bylo elegancko), je tego tradycyjnego kapia i barszczyk i uszami, od starszych rodzicow dostaje wode po goleniu marki Wars bo taka byla w lokalnym GSie, potem wraca do Warszawy i odczuwa pustke. Bo wyjscie ze znajomymi do pubu to nie jest atmosfera jaka panuje przynormalnym swietecznym stole w rodzinnym domu. Wiele osob o tym zapomina, porzuca swoje korzenie a pozniej popada w depresje kiedy kolejna wigilie spedza ze znajomymi w glosnym klubie gdzie przez muzyke nawet wlasnych mysli nie slychac.

Nie chodzi mi o to, ze swiata to jakis magiczny czas zadumy, wcale nie ale iles lat temu wstecz istaniala tradycja by w wigilie wybaczac dawne krzywdy, zwraca/ darowac dlugi, pomagac innym, zaprosic osobe samotna do stolu, postawic dodatkowy talerz dla wedrowca … Nawet tego ostatniego juz sie nie kultywuje niestety.



Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!